Menu główne

Piotr Ostrowski

Hipermarkety w Polsce.

Masowo zaczęły pojawiać się w Polsce w połowie lat dziewięćdziesiątych. Miały być rzeczywistym zrealizowaniem marzeń milionów Polaków o ogromnych centrach handlo-wych mieniących się w ich oczach najbardziej jaskrawą wizytówką dobrobytu Zachodu. Miały być chlubnym przykładem szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zainteresowania Polską przez zagranicznych inwestorów. Nieomalże nieograniczony wybór produktów z całe-go świata, niskie ceny czy dogodne godziny otwarcia, stanowiły o namiastce luksusu serwo-wanej przez nowe firmy. Każdy odwiedzający mógł się poczuć jak obiekt jego uwielbienia – konsument z zachodniego świata.
W ostatnich miesiącach okazuje się jednak, że ten piękny owoc jest jednak wewnątrz mocno zepsuty. Przykładów jest wiele, a dotykają szerokiego spektrum problemów. Przyj-rzyjmy się najbardziej jaskrawym z nich.
Opinię publiczną zbulwersował ostatnio fakt przekazywania łapówek (mówi się na-wet o 450 tys. zł) dla wysoko postawionych łódzkich urzędników w związku z wydaniem pozwolenia na budowę hipermarketu M1 spółce Metro AG. Sprawą legalności inwestycji tej spółki w Krakowie i Warszawie zajmuje się prokuratura. Wiosną głośno było w sprawie bu-dowy hipermarketu Carrefour na warszawskiej Pradze. Organizacje ekologiczne zarzucały inwestorowi brak przewidzianej prawem konsultacji w sprawie budowy, jeżeli inwestycja może pogorszyć stan środowiska (do takich inwestycji należą centra handlowe o powierzchni powyżej 3 ha). Konflikt przebiegał przy biernej postawie Gminy Warszawa-Centrum. Po-zwolenie na budowę hipermarketu Carrefour na warszawskim Bemowie zostało wydane wbrew planowi zagospodarowania przestrzennego na terenach chronionych systemu przyrod-niczego.
Zmiany planów budowy większości wielkich centrów nie są zgłaszane. Teren budo-wy jest w ruchu niemal nieustannie, pracuje się w ciągłym pośpiechu, co przy obciążeniu pra-cy robotników musi prowadzić do wypadków - nawet śmiertelnych (jak chociażby ten z grud-nia 2000 ze Szczecina).
„Hipermarkety niszczą drobny handel” skarżą się kupcy z małych firm. Zapewne nie bez racji. Trudno wyobrazić sobie wolną konkurencję między małym sklepikiem osiedlowym a molochem handlowym, zwłaszcza gdy ten drugi na początku swej działalności korzysta z preferencyjnych ulg podatkowych. Zamówienia dużej ilości towaru, przy jednoczesnych upu-stach od dostawców implikują niezwykle niskie ceny (porównywalne z hurtowymi, a często-kroć celowo obniżane). Drobni handlarze i kupcy masowo muszą zwalniać pracowników lub zamykać swoje sklepiki nie wytrzymując konkurencji.
Zmiany terminów ważności produktów żywnościowych (np. żółtych serów) czy sprzedaż mięsa i drobiu tak starego, że nie nadającego się do spożycia stwierdzone przez kontrole w toruńskiej hali Gèant, to niewątpliwie jeden z przykładów troski jaką otaczają swych klientów wielkie sieci handlowe.
Socjologowie i psychologowie biją na alarm. W Polsce upada kultura wyższa. Polacy coraz mniej czytają, nie chodzą do teatrów, galerii, muzeów, spada zaufanie do autorytetów. Nowa postmodernistyczna kultura, jak mówią, jest kulturą kiczu i centrów handlowych. Dawne spacery do parku czy lasu zamieniają się w niedzielne wycieczki do „konsumpcyjnej Mekki” – supermarketu. Niekiedy całe rodziny z dziećmi spędzają tam cały dzień ciesząc oko nowymi promocjami, „jeszcze niższymi” cenami, jeszcze ładniejszym wystrojem hali. Na-ukowcy przestrzegają, że zanikają więzy międzyludzkie, a kontakty wewnątrz rodziny ogra-niczają się do wspólnego pchania wózka z zakupami. Wartością dla ludzi staje się jak najko-rzystniejszy zakup określonego towaru, a mottem życiowym slogan reklamowy.
Jednakże najbardziej bulwersujący aspekt działania hipermarketów i supermarketów w Polsce jest ich stosunek (a raczej jego brak) do przestrzegania przepisów prawa pracy. Przeprowadzona w 2000 roku kontrola Państwowej Inspekcji Pracy przedstawia czarny obraz marketowych realiów. PIP skontrolował 58 sklepów w 18 sieciach w całej Polsce. Aż w 89 proc. placówek stwierdzono nieprawidłowości w zakresie regulaminu pracy. Do najczęstszych uchybień należały nieprawidłowości w zakresie udzielania urlopów wypoczynkowych i prze-strzegania przepisów o czasie pracy. We wszystkich kontrolowanych placówkach stwierdzono uchybienia dotyczące warunków pracy, a dotyczyło to szczególnie składowania i magazyno-wania towarów (74 proc.) i transportu wewnętrznego (72 proc.) oraz nieprawidłowości w or-ganizacji higieniczno-sanitarnej (53 proc.). Do licznych należało niewłaściwe dostosowanie obiektów pracy (39 proc.) i urządzeń (39 proc.) do obowiązujących przepisów BHP. Za szczególnie uciążliwe dla pracowników należy uznać uchybienie w zakresie wentylacji, ogrzewania i oświetlenia (32 proc.).
Okazuje się ponadto, że na kierownictwo wielkich placówek handlowych tylko nie-wielki wpływ ma kontrola Inspektorów. Kontrolerzy PIP zgodnie twierdzą, że nieprawidło-wości zaobserwowane podczas podobnych kontroli z 1999 roku, pojawiają się nadal, choć jak przyznają w nieco mniejszej skali. Jednakże pewne uchybienia, choć poważne w 1999 roku, w 2000 roku są jeszcze powszechniejsze, co świadczy o niewątpliwej arogancji kierownictwa sieci marketów w stosunku do prawa zarówno krajowego jak i międzynarodowego. Jeśli cho-dzi o kwestię przestrzegania przepisów w zakresie prawnej ochrony pracy, powiększył się odsetek marketów nieprowadzących ewidencji czasu pracy, nieudzielających uropu wypo-czynkowego i należnej liczby dodoatkowych dni wolnych od pracy, niewypłacających ekwi-walentu za niewykorzystany urlop, dodatku za pracę w porze nocnej, wynagrodzenia za urlop wypoczynkowy. W 2000 roku nastąpiło pogorszenie warunków pracy. Dla przykładu w 1999 roku uchybienia dotyczące składowania i magazynowania zaobserwowano w 11 placówkach na 22 skontrolowane, podczas gdy w 2000 już w 19 placówkach. Podobnie rzecz się miała jeśli chodzi m.in. o: brak szkoleń okresowych w dziedzinie BHP (5 w 1999 r. i 6 w 2000 r.), niedostosowanie do wymogów BHP obiektów i pomieszczeń pracy (1 w 1999 r. i 5 w 2000 r.), brak okresowych badań lekarskich (2 w 1999 r. i 5 w 2000 r.), nieprawidłową organizację i wyposażenie pomieszczeń higieniczno-sanitarnych (9 w 1999 r. i 11 w 2000 r.), nieprawidło-wości w zakresie wentylacji, ogrzewania i oświetlenia (6 w 1999 r. i 8 w 2000 r.).
Jeszcze bardziej ponury obraz supermarketów rysują sami pracownicy. Praca urąga-jąca ludzkiej godności, po kilkanaście godzin, w trudnych warunkach, za głodowe wynagro-dzenie, to obraz pracy w europejskim państwie na początku XXI wieku. Wyznanie kasjerek z łódzkiej hali Gèant, opisujące zdarzenie gdy musiały przez kilkanaście godzin pracować z założonymi pieluchami, gdyż kierownictwo odmawiało zwolnienia pracownic na przerwę nie wymaga komentarza.
Osobnym problemem jest ochrona pracowników marketów będących członkami związków zawodowych lub zainteresowanych wstąpieniem do takich organizacji. Pracodaw-cy dokonują wszelkiego rodzaju zabiegów aby uniemożliwić zawiązanie związku w „ich” markecie, lub po prostu rozbić już istniejącą organizację. Namawianie, przekonywanie, obie-cywanie stanowisk lub gratyfikacji pieniężnych, gdy to nie przynosi rezultatu szkalowanie, zastraszanie, próby skłócenia z resztą pracowników (wszystko to przeszli związkowcy z OBI w Warszawie), aż wreszcie brutalne zwolnienie najczęściej bez wypowiedzenia w wyniku sfabrykowanego „…ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pra-cowniczych” (przykład związkowców OPZZ Konfederacja Pracy z piaseczyńskiego Leroy Merlin). Opinii publicznej są potem przedstawiani jako lenie, złodzieje lub nieodpowiedzialne młokosy, choć należy zauważyć, że związkowcami najczęściej zostają rzetelni, sumienni i cieszący się zaufaniem pracownicy. Są jednakże pozytywne przykłady. Pracownicy Makro w Bydgoszczy w ciągu jednego dnia zawiązali organizację OPZZ Konfederacja Pracy liczącą ponad 50 członków stając się jedną z największych i najprężniejszych organizacji związko-wych w supermarketach w skali całego kraju, a należy podkreślić, że nie jest to incydent jed-nostkowy.
Wydaje się, że istnieje obecnie bardzo dobry klimat na powstawanie organizacji związkowych w takich placówkach handlowych. Z jednej strony potworny wyzysk ze strony niepohamowanych żądzą zysku właścicieli, z drugiej narastająca wśród pracowników chęć zmiany ich trudnej sytuacji. Oni w większości nie chcą zmieniać pracy, ale ją humanizować, poprawiać warunki pracy i to coraz częściej w duchu związkowym.
OPZZ Konfederacja Pracy będzie na wszelkie prawnie dozwolone i dostępne sposo-by przeciwstawiać się tym pracodawcom, którzy w sposób tak haniebny i bezkompromisowy łamią polskie i międzynarodowe prawo pracy, a szczególnie dyskryminują pracowników ze względu na przynależność związkową. Uważamy, iż jest rzeczą niedopuszczalną umożliwia-nie powstawania supermarketów, w sytuacji gdy jest naginane lub łamane prawo, oraz do-puszcza się do nieuczciwej konkurencji.
Jako OPZZ Konfederacja Pracy stwierdzamy, iż koniecznym elementem wpływają-cym na poprawę warunków pracy w supermarketach jest proponowana przez Głównego In-spektora Pracy inicjatywa zmiany przepisów ustawy o zatrudnianiu i przeciwdziałaniu bezro-bociu, w części dotyczącej cofanie zgód i zezwoleń na zatrudnienie lub powierzenie innej pracy zarobkowej cudzoziemcom, jeżeli w sposób rażący i uporczywy naruszają przepisy prawa pracy.

2001-09-04