Menu główne

Piotr Ostrowski

Związki zawodowe 2001

19 października br. zaprzysiężono nowy rząd. Objął on władzę w Polsce po czterech latach jej sprawowania przez ugrupowania prawicowe. AWS zostawia po sobie ogromy deficyt budżetowy, źle wprowadzone reformy społeczne i chaos na rynku pracy. Oficjalna stopa bezrobocia przekroczyła 17%. Jaka jest rzeczywista trudno wnioskować, wielce prawdopodobne, że osiągnęła poziom 20%. Prowadzona z żelazną konsekwencją prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych i publicznych doprowadziła do przekształcenia struktury własnościowej rodzimych firm. Dziś w większości to spółki mieszane (z udziałem właścicieli prywatnych i państwa) lub całkowicie prywatne. Nowi właściciele kodeksu pracy nie znają lub go świadomie łamią, lecz wobec strachu przed utratą pracy taka sytuacja jest przez pracowników tolerowana.
Tradycyjnym obrońcą tych pracowników są związki zawodowe. To one powinny w sposób naturalny sprawować opiekę nad pokrzywdzonymi i skutecznie bronić ich interesów. W odczuciu większości elit politycznych przeciwnie, związki mają zbyt duży wpływ na politykę i zbyt silnie dążą do usztywniania zapisów kodeksu pracy, zdaniem wielu głównej przyczyny wysokiego bezrobocia.
Jaka jest kondycja polskich związków zawodowych u progu XXI wieku? Jak ich działalność jest odbierana przez pracowników? Czy obecnie związki zawodowe są w stanie skutecznie pomagać wszystkim zatrudnionym niezależnie od formy własności miejsca pracy? Na te pytania stara się odpowiedzieć lipcowy sondaż Centrum Badania Opinii Społecznej.

To zaledwie tyle?
Związki zawodowe są bezsprzecznie w stanie kryzysu, co widać już chociażby na przykładzie poziomu członkostwa. Przynależność związkową deklaruje zaledwie 8% ogółu badanych, w tym 3% do NSZZ „Solidarność”, 2% do któregoś ze związków zrzeszonych w OPZZ, a 3% - do innych związków zawodowych.
Członkami organizacji pracowniczych znacznie częściej są osoby zatrudnione w zakładach państwowych niż w sektorze prywatnym. Do związków zawodowych należy jedna trzecia (33%) pracowników instytucji lub zakładów państwowych i publicznych (w tym również zakładów samorządowych i spółdzielczych). W spółkach z udziałem właścicieli prywatnych i państwa uzwiązkowienie wynosi 19%. W sektorze prywatnym poza rolnictwem odsetek związkowców jest znacznie niższy (3%); do związków rolniczych należy co setny pracujący w prywatnym gospodarstwie rolnym.
I tu powstaje pytanie: dlaczego w niektórych przedsiębiorstwach nie ma związków zawodowych? Blisko połowa pracujących (46%) odpowiedziała, że nie ma takiej potrzeby. Kolejne 20% ankietowanych uważa, że wśród załogi brak jest inicjatywy utworzenia zawiązku. Najistotniejszy jednak jest fakt, iż ponad 16% respondentów aktywnych zawodowo stwierdziło, że w ich miejscu pracy istnieje potrzeba utworzenia związku zawodowego, ale dyrekcja, właściciele i zarząd nie godzą się na to. Jak można się domyślić, zdanie takie mają przede wszystkim osoby pracujące w przedsiębiorstwach prywatnych (55%) i w spółkach z udziałem właścicieli prywatnych (32%).

Czy ktoś mógłby mi pomóc?!
To fakt nie budzący wątpliwości: polscy pracownicy uznają, że są pozostawieni samym sobie. Zdaniem prawie 2/3 ankietowanych (63%), nikt dobrze nie reprezentuje interesów pracowników w całym kraju, i ta tendencja rośnie systematycznie (w marcu 1999 pesymistów było mniej – 58%). Na związki zawodowe jako dobrego reprezentanta interesów wskazuje zaledwie 11% badanych, tyle samo co na prezydenta RP. Związki zawodowe są nieskuteczne w swoim działaniu (tak twierdzi aż 74% ankietowanych), a to przekonanie przejawiają zarówno pracownicy niezrzeszeni co – i to nawet w większym stopniu – zrzeszeni w związkach zawodowych.
Społeczeństwo jest pesymistycznie nastawione do sposobu najskuteczniejszej formy obrony interesów pracowników w skali kraju. Prawie połowa badanych (47%) jest zdania, że taki sposób obrony po prostu nie istnieje. Reszta ankietowanych waha się między metodami negocjacyjnymi w ramach Komisji Trójstronnej a konfrontacyjnymi (organizacja strajków i protestów).
W razie kłopotów w pracy 47% badanych twierdzi, że jest pozostawionych samym sobie. Ci, natomiast którzy mają się do kogo zwrócić o pomoc dopiero na czwartym miejscu wskazują związki zawodowe. „Mężem opatrznościowym” polskich pracowników jest w większości bezpośredni przełożony (tak zadeklarowało 55%), następnie kierownictwo oddziału lub wydziału (13%) oraz koledzy z pracy (14%). Związkowców, jako osoby, do których można się zwrócić z problemami zawodowymi postrzega zaledwie 6% badanych.

Kredyt zaufania
Mimo wielu krytycznych uwag ankietowani wcale nie życzą sobie odejścia związków zawodowych od polityki i wpływu na najważniejsze decyzje w kraju. Aż 65% badanych jest zdania, że związki zawodowe mają zbyt mały wpływ na decyzje władz w kraju. Warto podkreślić, iż od 1999 roku jest to trwała tendencja wzrostowa.
Promykiem nadziei mogą być także ci ankietowani (co trzeci z nich), którzy wybierając nowe miejsce pracy wybraliby to, w którym działają związki zawodowe.

I co dalej?
Ogólnie zła sytuacja w kraju przekłada się na krytyczną ocenę związków zawodowych. Są one postrzegane jako nieskuteczne, nieefektywne, nie pełniące praktycznie żadnej roli w przedsiębiorstwie, nie reprezentujące interesów pracowniczych, a więc nie wypełniające swoich podstawowych zadań statutowych. Zdaniem ankietowanych związki są za mało aktywne zarówno na szczeblu zakładu pracy, jak i samorządu i państwa – i to wbrew temu czym jesteśmy „karmieni” przez mass media. Dotychczasowe sposoby obrony interesów okazują się nieskuteczne. To powoduje odwracanie się od związków zawodowych i brak wiary w poprawę sytuacji w zakładzie pracy. Pozostawanie na obranej ścieżce grozi rozpadem bądź w najlepszym przypadku zupełną marginalizacją zinstytucjonalizowanego reprezentanta interesów pracowniczych. Trzeba jak najszybciej zahamować niekorzystne tendencje i przejść do budowy pozycji nowoczesnego, dynamicznego związku zawodowego otwartego na nowe sektory gospodarki.
Jedynym na to sposobem jest poszukiwanie nowych sposobów obrony interesów pracowniczych. Związki muszą dotrzeć do pracowników firm prywatnych, chociaż ich właściciele wcale sobie tego nie życzą. Przecież przekształcenia własnościowe i zagraniczne inwestycje powiększają sektor prywatny w sposób bardzo dynamiczny. Za tym procesem niestety nie idzie skuteczna ochrona związkowa pracowników.
Przykład daje wspomniane 16% pracowników, którzy wierzą w idee związkowe, przejawiają inicjatywę założenia związku, ale boją się. To do nich trzeba jak najszybciej dotrzeć, im pomagać (oczywiście, nie zapominając o innych zakładach pracy), ich pracodawców skłonić do szanowania prawa. Związkowcy XXI wieku muszą być aktywni i dynamiczni, muszą umieć odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która już dawno przestała być stabilna i dająca czas na głębszą refleksję. Po to, aby osiągnąć skuteczność związki zawodowe muszą posługiwać się najlepszą strategią.
Nie ma oczywiście prostych recept, ale jeśli związki osiągną sukces w sektorze prywatnym, tak często gwałcącym prawa pracownicze, społeczeństwo na pewno to dostrzeże. A wtedy opinia publiczna stanie murem po ich stronie.

2001-10-26