Menu główne

Michał Lewandowski i Piotr Ostrowski

Seminarium naukowe: Zmiany w prawie pracy, a kwestia bezrobocia w Polsce

Na terenie Uniwersytetu Warszawskiego 17 stycznia br. odbyło się seminarium naukowe zorganizowane przez Koło Naukowe Prawa Pracy przy Wydziale Prawa UW. Tematem spotkania były zmiany w prawie pracy, a kwestia bezrobocia w Polsce. Wśród zaproszonych osób obecni byli: profesorowie prawa, wybitni specjaliści z dziedziny prawa pracy - Tadeusz Zieliński i Ludwik Florek, przedstawicielka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych - Grażyna Spytek, oraz Ryszard Łepik - wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Jako, że kwestie ewentualnych zmian w Kodeksie Pracy żywo interesują także naszych związkowców, tak więc na tak ważnym seminarium nie mogło rzecz jasna zabraknąć przedstawicieli Konfederacji Pracy.
Dla PKPP liberalizacja i uelastycznienie Kodeksu Pracy jest sprawą niezwykle istotną dla pobudzenia naszej gospodarki, a więc zmniejszenia bezrobocia. Jak twierdzi Pani Spytek zmiany mają na celu w znacznym stopniu zmniejszyć koszty pracy. A ma się to zdaniem przedstawiciela Konfederacji Pracodawców dokonać dzięki: zniesieniu ograniczenia umów na czas określony, wprowadzeniu 4-miesięcznego okresu rozliczeniowego, rezygnacji z limitów umów na czas określony, zniesieniu obowiązku uzasadniania zwolnień umów na czas nieokreślony, ograniczeniu obowiązku badań lekarskich, w tym badań wstępnych (wymóg ten pozostałby jedynie w zakładach, w których pracę wykonuje się ze szczególnym narażeniem zdrowia i w pracy w porze nocnej), zmianie zasad działania Komisji i służb BHP w zakładzie pracy, dostosowaniu ustawy o zwolnieniach grupowych do prawodawstwa Unii Europejskiej (chodzi tu konkretnie o zlikwidowanie postrzegania jako zwolnienie grupowe każdego zwolnienia równego lub większego niż 10% załogi - w zakładach zatrudniających 10 osób zwolnieniem grupowym jest zwolnienie jednej osoby).
Z takimi zmianami w Kodeksie Pracy nie zgadza się wiceprzewodniczący Ryszard Łepik. Twierdzi on, że chociaż nie można traktować Kodeksu jako nienaruszalnego, "świętego" prawa (przywołuje przy tym dialog społeczny wynikający z negocjacji prowadzonych na tym polu z PKPP), to zmiana Kodeksu Pracy nie doprowadzi do zmniejszenia bezrobocia. Przewodniczący Łepik na stwierdzenia, iż polskie prawo pracy jest zbyt sztywne powołuje się na badania Banku Światowego i Międzynarodowej Organizacji Pracy, które porównawszy państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Unii Europejskiej zaliczyły Polskę do krajów w których Kodeks Pracy jest dość elastyczny. Pod względem sztywności przepisów pracy daleko nam do Niemiec i Francji nie wspominając już o Hiszpanii czy Portugalii. Zdaniem wiceprzewodniczącego OPZZ, główny problem tkwi w popycie, powołując się przy tym na tezy Jeremy'ego Rifkina dotyczące "dzielenia się pracą" i zmniejszania tygodniowego wymiaru czasu pracy.
Według przewodniczącego Łepika również twierdzenia, iżby koszty pracy w Polsce były za wysokie, a płace minimalne zbyt wygórowane i prowadzą do bezrobocia, są błędne. Na podstawie danych statystycznych udowadnia, że koszty w Polsce są średnio sześciokrotnie niższe niż w Niemczech, natomiast jeśli chodzi o kwestię płac minimalnych Ryszard Łepik stwierdza, iż w latach 1994-98 płaca minimalna stanowiła 40% średniego wynagrodzenia, a teraz wynosi ok. 35%, a ten spadek potwierdził nawet Bank Światowy. Ratunku dla problemu bezrobocia należy szukać, jego zdaniem, w polityce państwa i jego rozwiązaniach ekonomicznych oraz ułatwieniach instytucjonalnych dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw.
Według prof. Tadeusza Zielińskiego twierdzenie, iż zmiana Kodeksu Pracy ma być sposobem na obniżenie bezrobocia, jest mitem. Ten mit jest w dodatku bardzo niebezpieczny, bo, lansowany przez pracodawców i mass media, odwraca uwagę od rzeczywistych przyczyn bezrobocia. Dla prof. Zielińskiego bezrobocie to w dużym stopniu zjawisko ekonomiczne i należy go zwalczać rozsądną polityką ekonomiczną. Podstawowym argumentem jest dla profesora niezbity fakt, iż posiadając praktycznie niezmieniony Kodeks Pracy w latach 1996 i 1997 bezrobocie malało, a więc to wnioskować należy, że nie Kodeks jest sprawcą tego problemu. Oczywiście postulaty pracodawców należy brać pod uwagę, ale z drugiej strony nie wolno traktować liberalizacji jako "jedynie słusznej" drogi na zmniejszenie bezrobocia. Jest to zbyt skomplikowany problem, aby tak łatwo zapominano o innych instrumentach walki z nim.
Dla prof. Zielińskiego Kodeks Pracy jest w większości nie znany pracodawcom, to jedna z przyczyn dlaczego tak łatwo chcą się go pozbyć. Prawo pracy jest niezwykle ważnym instrumentem chroniącym pracowników przez wyzyskiem ze strony pracodawców, a jednym z nich jest zapis o podawaniu przyczyny wypowiedzenia. Bez takich gwarancji pracownicy byliby bezbronni wobec siły, jaką niewątpliwie dysponuje pracodawca. Również okres wypowiedzenia - zdaniem prof. Zielińskiego - musi mieć odzwierciedlenie w sytuacji na rynku pracy. Pracownik musi mieć dostatecznie dużo czasu, by w tak trudnych czasach dla pracowników najemnych znaleźć nowe zajęcie. Również jakiekolwiek zmiany w dodatkach za pracę w godzinach nadliczbowych doprowadziłyby w ostateczności do wzrostu zjawiska wyzysku w pracy.
Jak widać zarówno przedstawiciel związku zawodowego OPZZ (gość z NSZZ "Solidarność", choć zaproszony, nie pojawił się) jak i specjaliści z dziedziny prawa pracy podnoszą wyraźne zastrzeżenia co do postulowanych przez pracodawców i wielu ekonomistów nurtu neoliberalnego, zliberalizowania i uelastycznienia kodeksu pracy, a co za tym idzie deregulacji rynku pracy. OPZZ "Konfederacja Pracy", mając na uwadze łatwe do przewidzenia skutki takich eksperymentów dla pracowników podpisuje się pod tymi zastrzeżeniami. Na zakończenie chcemy tylko wspomnieć, że jedną z przyczyn gigantycznego kryzysu w Argentynie była właśnie nie przemyślana deregulacja rynku pracy, która zakończyła się katastrofą gospodarczą, polityczną a przede wszystkim społeczną.

2002-01-18