Jesteś tutaj:
Cezary MiżejewskiKodeks przykazań liberałów
To co zostało ujawnione opinii publicznej po zakończeniu prac sejmowych nad Kodeksem pracy, przeszło najśmielsze oczekiwania liberałów. O ile fundamentem zmian prawa pracy z 1996 r. było uczynienie z kodeksu zbioru norm minimalnych, o tyle zmiany z 2002 r. dokładnie to demontują.I pomyśleć, że związkowcy wyrażali olbrzymi sprzeciw wobec projektu przyjętego przez Radę Ministrów, który dziś jawi się jako zbiór kosmetycznych zmian o umiarkowanym charakterze.
Sejm z większością SLD-UP-PSL okazał się znacznie bardziej antypracowniczym prawodawcą, niż było to w najmroczniejszych czasach panowania Unii Wolności. Kodeks pracy przekształcił się w kodeks przykazań neoliberałów.
PRZYKAZANIE 1: Nie przejmuj sie prawem!
Najbardziej istotnymi zapisami nowego kodeksu wprowadzonymi przez posłów, są brzmienia art. 91 i 231a. Nowe propozycje sprowadzają się w istocie do zgody z rezygnacji stosowania norm prawa pracy „jeżeli jest to uzasadnione sytuacją finansową pracodawcy”. W jednym przypadku można zawrzeć ze związkami zawodowymi porozumienie o zawieszeniu w całości stosowania przepisów prawa pracy (z wyjątkiem przepisów Kodeksu oraz innych ustaw). Jeśli nie ma związków pracodawca zawiera porozumienie z przedstawicielstwem pracowników (?!?) za uprzednią zgodą wojewódzkiej komisji dialogu społecznego.
„Trochę” gorzej jest w sytuacji pracodawcy nieobjętego układem zbiorowym lub zatrudniającego mniej niż dwudziestu pracowników. W tym przypadku można zawrzeć porozumienie o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia „niż wynikające z umów o pracę”
Tym samym obalono zapis, iż „postanowienia umów o pracę oraz innych aktów, na których podstawie powstaje stosunek pracy, nie mogą być mniej korzystne dla pracownika niż przepisy prawa pracy”, zaś te które są mniej korzystne są po prostu nieważne z mocy prawa.
Od 29 listopada tego roku mniej korzystne postanowienia będą ważne, jeżeli zawrze się je w porozumieniu.
PRZYKAZANIE 2: Bój się o pracę!
Pomimo wielokrotnych deklaracji o dostosowaniu naszego prawa do prawa obowiązującego w Unii Europejskiej, postanowiono jednak zrobić krok w tył - pójść na rękę pracodawcom. Regres dotyczy umów na czas określony. Warto pamiętać, że problematyka ta była przedmiotem zarówno Dyrektyw WE jak i porozumień ramowych pomiędzy europejskim związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców. W Unii zwraca się zarówno uwagę na zrównanie praw pracowniczych przy umowach na czas określony jak i nieokreślony, jak również ograniczeń w zawieraniu umów na czas określony.
Tymczasem w kodeksie postanowiono zawiesić stosowania art. 251 Kodeksu pracy (po dwóch umowach na czas określony, trzecia musi być na nieokreślony) do czasu przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej. Tym razem postanowiliśmy dostosować się.. ale później. Teraz hulaj dusza.
Dodatkowo wymyślono nową, jeszcze gorszą formę umowy na czas określony - umowę na czas zastępstwa nieobecnego pracownika, która ma jeszcze mniejszą ochronę niż inne formy umów terminowych.
PRZYKAZANIE 3: Nie choruj!
Na skargi pracodawców, iż pracownicy za dużo chorują wymyślono prostą receptę. Za pierwszy dzień pracodawca nie będzie płacił. Ale tylko w przypadku, jeżeli choroba trwa krócej niż 6 dni. Nie ma wątpliwości, że pracownicy będą postępować racjonalnie i będą szukać zwolnień na czas dłuższy, co nie wydaje się trudne do załatwienia.
Paradoksalnie - kosztów w ubezpieczeniach chorobowych nie tworzą przede wszystkim pracownicy, ale prywatni przedsiębiorcy. Sprawa była głośna kilka lata temu, ale widocznie nie dotarła jeszcze do posłów. Może prawem serii zrezygnowaliby również z diet poselskich za każdy pierwszy dzień choroby, co znaczący sposób podniosłoby frekwencje w parlamencie lub spowodował pójście po rozum do głowy.
PRZYKAZANIE 4: Pracuj więcej!
Rozwiązania dotyczące nadgodzin w znakomity sposób służą hasłu lansowanemu przez młodzież socjaldemokratyczną w pochodzie 1 maja - „Nowy kodeks więcej pracy!” Teraz już wiemy, że w zamianach kodeksowych nie chodziło o więcej miejsc pracy ale o więcej pracy dla obecnych pracowników za mniejsze pieniądze. Z jednej strony zmniejszono dodatki za nadgodziny. Teraz za wszystkie płaci się 50% z drugiej zaś wprowadzono możliwość w układzie, regulaminie, lub po prostu w umowie o pracę innej (czyli wyższej) liczby nadgodzin tak, aby liczba nadgodzin w tygodniu razem z godzinami normalnej pracy nie przekroczyła w okresie rozliczeniowym 48 godzin. Rachunek jest prosty. Można spokojnie przekroczyć kodeksowy limit 150 godzin nadliczbowych rocznie. I to sporo!
PRZYKAZANIE 5: Mały może więcej!
Ustawodawcy postanowili wyraźnie zadbać o pracodawców zatrudniających mniej niż 20 pracowników, czyli ok. 90%. Skoro robi się dobrze pracodawcom, oznacza to, że należy ująć pracownikom. I tak pracownicy z małych zakładów pozbawieni będą regulaminów pracy, regulaminów wynagrodzeń, funduszu socjalnego. Mało? To dołóżmy jeszcze brak jakichkolwiek odpraw przy likwidacji stanowiska pracy. Nic tylko podzielić zakład na mniejsze i od razu koszty będą niższe, nawet jeżeli trzeba przy tym zapłacić gażę dodatkowemu kierownikowi. Na to akurat pracodawcy się nie skarżą.
PRZYKAZANIE 6: Nie chroń się w związkach!
Niektórzy naiwni sądzili, że przynajmniej ochronią ich związki zawodowe. Cóż za mylne przeświadczenie. I tu ustawodawca postanowił zrobić porządek. Wprowadzono limit dla najmniejszej organizacji związkowej - nie mogą mieć mniej niż 10 członków, co znakomicie pomoże w tworzeniu związku w małym zakładzie pracy, ograniczono liczbę chronionych członków zarządu i komitetu założycielskiego, zlikwidowano ochronę członków komisji rewizyjnej. Na wszelki wypadek wzmocniono rolę OPZZ i NSZZ „Solidarność” w zakładach kosztem innych związków.
PRZYKAZANIE 7: Nie podskakuj!
Niedawno ukazał się apel historycznych działaczy związkowych, działaczy Unii Pracy itp. o zbieranie pieniędzy na wyrzuconych działaczy związkowych ze stoczni. Tymczasem parlament z udziałem również Unii Pracy uchwala prawa, które w znakomity sposób ułatwiają takie postępowanie pracodawcy.
Pracodawcy nie przejmują się również zbytnio, jeżeli zapisy są zbyt restrykcyjne. Jeżeli jest człowiek, znajdzie się paragraf. Chce się sądzić - proszę bardzo. W Warszawie zwolniony działacz związkowy musi poczekać około trzech lat, zanim sąd Rzeczpospolitej przyzna mu rację. Potem będzie musiał ją jeszcze wyegzekwować.
Ale to nie budzi zdziwienia, chyba że pokaże to telewizja. Oburzenie natomiast budzi fakt, że oberwał pracodawca, który nie płacił pensji od pół roku. To już zdziczenie obyczajów - grzmiały media. Niestety zdziczenie obyczajów przyszło lege artis - od strony przedstawicieli narodu.
2002-10-01

![[Jak założyć związek zawodowy]](i/panel_jak-zalozyc-zwiazek.png)
![[Prawo pracy]](i/panel_prawo-pracy.png)
