Jesteś tutaj:
Piotr OstrowskiSądy sądami...
Polskie prawo pracy przewiduje, iż spory z tytułu stosunków pracy rozstrzygane są przez Sądy Pracy. Związki zawodowe jako instytucja tworzona przez pracowników i z myślą o obronie interesów pracowników są, co oczywiste, zainteresowane szybkim rozwiązywaniem spraw złożonych na wokandzie sądowej. W sektorze prywatnym - a więc tym na którym Konfederacja Pracy stara się najdynamiczniej rozwijać - spaw do rozstrzygnięcia przez sądy jest bez liku. Poczynając od niesprawiedliwie nałożonych kar porządkowych, na brutalnym zwolnieniu z pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia kończąc. Szybkość orzekania w tego typu sprawach częstokroć decyduje o życiu i śmierci najbardziej zainteresowanych. I to niemalże dosłownie.Komórka związkowa Konfederacji Pracy powstała w jednym z warszawskich supermarketów budowlanych w listopadzie 2000 roku. Inicjatywę założenia związku podjęli - jak to zwykle bywa - jedni z najbardziej pracowitych pracowników, cieszących się poważaniem kolegów, ale nie godzący z nieracjonalnością zarządzania kierownictwa i skandalicznymi warunkami pracy. Pracodawca nie mogąc nic „znaleźć” na „krnąbrnych” związkowców, postanowił oskarżyć ich o kradzież. Pomimo braku jakichkolwiek dowodów zwolniono ich z pracy z art. 52 KP, czyli powodem zakończenia świadczenia pracy było „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych”. Pomimo natychmiastowej interwencji Zarządu Krajowego w Państwowej Inspekcji Pracy, Prokuraturze, mimo szybkiego złożenia pozwów do sądu, mimo stuprocentowej pewności, że zwolnień dokonano bezprawnie, przy złamaniu elementarnych praw związkowych sprawa jest do chwili obecnej nie rozstrzygnięta. Najbliższa rozprawa planowana jest na styczeń 2003 roku. Przy optymistycznym założeniu, że strona pracodawcy nie złoży apelacji od wyroku do sądu wyższej instancji sprawa zostanie zakończona w ciągu 26 miesięcy.
W innym warszawskim supermarkecie w połowie lutego 2001 roku zwolniono praktycznie cały zarząd organizacji zakładowej łamiąc po drodze wszelkie przepisy chroniące działaczy związkowych. Tu także sprawa ciągnie się w nieskończoność. Gdy już wydawało się, że wyrok zostanie wydany w maju bieżącego roku (a więc, bagatela, po 15 miesiącach od zwolnienia), strona pracodawcy postanowiła zgłosić na świadka kolejną osobę - swoją drogą nic nowego nie wnoszącą do sprawy - przesuwając zakończenie związkowej gehenny o kolejne 11 miesięcy.
Ile takich spraw zalega na półkach budynku Sądu przy Al. Solidarności w Warszawie? Ilu pracowników musi oczekiwać na niewypłacone wynagrodzenie? Ilu niesłusznie zwolnionych nie może znaleźć zatrudnienia ze świadectwami pracy świadczącymi o tym, że są złodziejami i bumelantami? Zapewne tysiące.
Taki stan podcina skrzydła nie tylko związkom zawodowym. Społeczeństwo przestaje wierzyć w sprawiedliwość w państwie, przestaje wierzyć w demokrację. Zaczyna zwracać się ku innym metodom wyrównania rachunku krzywd. Czy na wzór firm zajmujących się ściąganiem długów, rzeczywiście zostaniemy zmuszeni do zawiązania Obywatelskiej Egzekucji Praw Pracowniczych i Związkowych?
2002-10-01

![[Jak założyć związek zawodowy]](i/panel_jak-zalozyc-zwiazek.png)
![[Prawo pracy]](i/panel_prawo-pracy.png)
