Menu główne

Michał Lewandowski

Goth mit uns!!!

Województwo mazowieckie, a w szczególności Warszawa, ze względu na jak na razie stosunkową wielość dostępnych miejsc pracy, jest jak do tej pory obszarem o największej liczebności komórek związkowych OPZZ „Konfederacja Pracy”.
30 lipca br. powstała kolejna, siedemdziesiąta piąta już organizacja w ww. województwie. Powołana została w Nowym Dworze Mazowieckim na terenie firmy Fiege goth Sp. z o.o., która zajmuje się w tym oddziale obsługą logistyczną innych firm, czyli magazynowaniem, przewozem towarów, fakturowaniem itd.
Osób chętnych do założenia organizacji na początku działalności, czyli 30 lipca br., było czternaście, jednak wciąż ich przybywa. Jest to dziwne o tyle, że osoby odpowiedzialne za powstanie związku w Fiege goth są już niestety zwolnione, jednak pozostałych pracowników nie za bardzo to zraża. Coś musi więc być na rzeczy jeśli nawet wizja rychłej utraty pracy nie powoduje u pracowników pożądanej przez pracodawcę reakcji - czyli zrezygnowania z działalności związkowej i nie upominania się o swoje, bo firmie jest to nie na rękę.
Ciekawi fakt szybkości działania kierownictwa. Informacja o istnieniu organizacji zakładowej OPZZ „Konfederacja Pracy” została dostarczona przez związkowców 13 sierpnia br. Natomiast rozwiązanie umów o pracę zostało wysłane do przewodniczącego i skarbnika - osób inspirujących powstanie związku - już dnia następnego. Żeby było śmieszniej, umowy rozwiązano na podstawie art. 52 Kodeksu pracy motywując to ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych, złym odnoszeniem się do współpracowników (swoją drogą, nie wiem jak udałoby się zebrać jeszcze dwanaście osób dwóm gburom, nie potrafiącym znaleźć wspólnego języka z resztą pracowników i jeszcze namówić ich do założenia związku, ale cóż....), a w szczególności składaniem gróźb bezprawnych wobec swojego przełożonego.
Ostatni zarzut potwierdzać ma złożone do prokuratury doniesienia na wymienionych pracowników przez poszkodowanego, jest jednak drobny szczegół. Doniesienie zostało złożone w maju br. i jak do tej pory nikomu to nie przeszkadzało, aby nadal zatrudniać ww. panów; co więcej, zwolnieni pracownicy zgodnie oświadczają, że było to celowe pomówienie na co mają licznych świadków, czym pracodawca na swoje nieszczęście nie dysponuje.
Firma powołuje się przy tym na zapis w umowie o pracę, który mówi, że umowa może zostać rozwiązana bez wypowiedzenia, jeśli pracownik zostanie postawiony w stan oskarżenia. Domniemanie niewinności nie ma więc zastosowania w firmie Fiege goth.
Z naszej znajomości prawa pracy wynika jednak, że taki zapis w umowie o pracę nie jest zgodny z prawem, gdyż takie zwolnienie może mieć miejsce jeśli wina zostanie udowodniona lub jest bezsporna. Tutaj takiej stu procentowej pewności nie ma. Ale któż by sobie zawracał głowę takimi drobnostkami. W końcu proces w Sadzie Pracy ciągnie się w Warszawie co najmniej dwa lata, przez ten czas może zwolnionym pracownikom już się odechce biegania na rozprawy?
Jeśli jednak nawet teoretycznie przyjmiemy, że wszystkie zapisy są zgodne z prawem, a pracodawca taką pewność oczywiście ma, to zakładam, że powinien ją mieć od samego początku i zwolnić takich nagannych pracowników od razu. Kodeks pracy mówi natomiast jasno, że na ukaranie pracownika pracodawca ma miesiąc, później sprawa się przedawnia, a od maja trochę czasu już upłynęło.
Zwolnieni pracownicy wszczęcie wobec nich postępowania motywują tym, iż nie ukrywali chęci założenia organizacji związkowej, o czym prezesi Fiege goth doskonale widzieli. Złożenie doniesienia było więc gwarancją bezproblemowego zwolnienia „wichrzycieli” gdy zajdzie realna „groźba” uzwiązkowienia załogi.
Pracodawca od razu użył w tym przypadku „ciężkiej artylerii”, oznajmiając pozostałym związkowcom, że ci dwaj panowie zostali przez niego oskarżeni, bo go po prostu wkurzyli, a z innymi, którym zachce się jakichś związków, postąpi tak samo, bo ON może załatwić każdego - jest to cytat z oświadczenia jednego z członków związku, który miał „przyjemność” o tej kwestii z pracodawcą rozmawiać.
Swoja drogą jest to dziwna postawa pracodawcy, skoro w mediach słyszy się ciągle jacy to oni są biedni, a restrykcyjny Kodeks pracy nie pozwala rozwiązywać umów o pracę z najgorszymi nawet pracownikami. Nie jest to jednak jedyna nielogiczna kwestia z jaką spotykamy się w relacjach z pracodawcami, pozwolę więc sobie przejść z nią do porządku dziennego.
Sytuacja w Fiege goth pokazuje, jakie naprawdę relacje siły występują pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą. I gwarantuję, że pracownik nie jest szczególnie uprzywilejowany nawet jeszcze obowiązującymi zapisami Kodeksu pracy.
Dla pracodawców mało również znaczy szczególna ochrona prawna wynikająca z ustawy o związkach zawodowych, ale to tylko tak nieoficjalnie. Oficjalnie nasi biznesmeni są zewsząd ciemiężeni przywilejami pracowniczymi, które ich w konsekwencji rujnują!!! Dzięki Bogu, zmiany nowelizacyjne prawa pracy idą w dobrym kierunku, a nasi pracodawcy wreszcie troszkę odetchną od tak bardzo do tej pory faworyzowanej grupy pracowników.
Tylko w jakiej sytuacji znajdą się ci „faworyzowani” po wejściu w życie nowych zapisów prawa pracy, skoro przy takich restrykcjach prawnych pracodawca może dzisiaj robić co mu się żywnie podoba?

2002-10-01