Menu główne

 

Polska, czyli Wyspy Owcze II

Polska, czyli Wyspy Owcze II

Group4Falck to uznana światowa marka w branży ochrony osób i mienia. Firma, która posiada większość klientów w całej niemal Europie, a w skali światowej zajmuje drugą pozycję po Securitas.
Czy jednak to uznanie i profesjonalizm w dziedzinie świadczonych usług ma jakiekolwiek przełożenie na traktowanie pracowników? Być może w Danii, gdzie znajduje się zarząd wszystkich światowych oddziałów Group4Falck, istnieje poszanowanie dla ludzi, którzy pracując na szeregowych stanowiskach de facto swą pracą budują pozytywny wizerunek firmy.
W Polsce, gdzie G4F zajmuje pozycję niekwestionowanego lidera branży ochrony, takiego poszanowania nie udaje się jednak dostrzec. I nie chodzi tu o żądania wykraczające poza warunki zapisane w umowach o pracę, gdyż polski zarząd spółki nie wywiązuje się nawet z warunków, które pisemnie swoim pracownikom zagwarantował.

Czym Polska różni się od Danii w zakresie obowiązków pracodawcy i praw pracowniczych?

Różnic w prawie pracy jest mnóstwo. Wynikają one bezpośrednio z zaszłości historycznych oraz praktyki stosowania uregulowań prawnych. Nie jest zresztą celem tego artykułu porównywanie systemów prawnych obowiązujących w obu państwach.
Generalizując problem, nie ma jednak różnić co do umów o pracę już zawartych. Pracodawca jako strona stosunku pracy musi się ze swoich zobowiązań w stosunku do zatrudnionych pracowników wywiązywać. Nie jest to zresztą żadna nowość dla pracodawców. Tylko czy na pewno?
Pytanie sprowadza się do wykazania różnic, jakie duński zarząd Group4Falck widzi w działalności swojej firmy w Danii i w Polsce.
Otóż z punktu widzenia autora tekstu, z punktu widzenia działacza związkowego, od razu zastrzegam - subiektywnego wynika, że Polska jawi się Zarządowi Group4Falck A/S jako teren dziewiczy i pozbawiony uregulowań prawnych stojących na straży godności pracownika. Nie jest to nowość wśród firm wielonarodowych, więc duńska firma nie wyznacza nowych horyzontów w tej dziedzinie. Kontekst całej sytuacji sprowadza się jednak do pewnego paradoksu: otóż firma z kapitałem duńskim, gdzie jak się domyślam większość składu zarządu spółki stanowią obywatele duńscy – czyli ludzie wychowani w państwie o niewątpliwie bardzo silnej mentalności propracowniczej i prozwiązkowej, otwierając oddział w Polsce zapomina o wyznacznikach charakteryzujących duńskich pracodawców.
Firmy skandynawskie, nie tylko w Polsce, cieszą się powszechnym szacunkiem pracowników jako te, które należycie wywiązują się ze swych obowiązków i nie traktują swych pracowników jak, za przeproszeniem „bydła roboczego”. Wynika to, jak już wspomniałem z poszanowania pracy jakie obecne jest w mentalności skandynawskiej.
Taki pozytywny wizerunek skutecznie burzy zarząd polskiego oddziału Group4Falck, Główny Zarząd duński firmy, będąc poinformowanym o całej sprawie, odmawia interwencji oraz mediacji, argumentując, że jest to lokalna sprawa. Należy wnioskować, że Zarząd G4F A/S ma podwójną etykę i moralność jedną dla Duńczyków, drugą dla pozostałych pracowników Koncernu.

Związki zawodowe w polskim oddziale Group4Falck A/S

Jak już pisałem, polskie prawo pracy zdecydowanie różni się od duńskiego. Działalność związków zawodowych opiera się w Polsce na strukturach zakładowych i międzyzakładowych, a nie dużych sekcjach branżowych. Wynikło to bezpośrednio z „Solidarnościowych” doświadczeń autorów Ustawy o związkach zawodowych z 1991 roku. Na takiej bazie prawnej, we wrześniu 2002 roku powstała Organizacja Międzyzakładowa Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy” pracowników Group4Falck w Polsce. Organizacja została zarejestrowana jako międzyzakładowa, gdyż G4F będąca właściwie grupą kapitałową, w polskim systemie prawnym funkcjonuje w rozbiciu na oddzielne spółki. Prezesem wszystkich spółek jest jedna i ta sama osoba.
Od momentu rejestracji zaczęła się „przepychanka” z prezesem Group4Falck Polska.

Czy polscy pracownicy i związkowcy różnią się od duńskich?

Od samego początku istnienia organizacji związkowej „Konfederacja Pracy” w polskim oddziale G4F współpraca ze stroną pracodawcy układała się bardzo źle. Czym to jest spowodowane, można się tylko domyślać. Jak wynika z relacji działaczy Organizacji Międzyzakładowej powstanie nowej komórki związkowej było bardzo nie na rękę Prezesowi. Wielokrotnie padały stwierdzenia, że większość działających w firmie związków dało się pracodawcy łatwo „ugłaskać”. Współpraca między poszczególnymi komórkami związkowymi w praktyce nie istniała.
Jak się później okazało, jedynymi chętnymi do współpracy okazały się Komisje Zakładowe NSZZ „Solidarność” w Falck.
Prezes G4F Polska nie odpowiadał na liczne pisma związkowców, w których upominali się oni o spotkanie i rozpoczęcie dialogu w sprawach pracowników.
Nie było to w żadnym wypadku spowodowane konfliktowym charakterem organizacji. Wręcz przeciwnie, Przewodniczący jak i większość członków zarządów unikali pozycji konfrontacyjnej.
Aby skonsolidować wysiłki pracowników, związkowcy OPZZ „Konfederacja Pracy” powołali wspólnie z NSZZ „Solidarność” Komitet Związków Zawodowych, którego celem jest wspólna walka o interesy osób zatrudnionych w Group4Falck w Polsce.
Niestety, nawet stworzenie wspólnej związkowej platformy, co powinno uświadomić pracodawcy determinację pracowników, nie wpłynęło na zmianę postępowania kierownictwa.

Pod koniec sierpnia 2003 r. Organizacja Międzyzakładowa OPZZ „Konfederacja Pracy”, postanowiła sięgnąć po ostateczny – ale przewidziany prawem i ustawowo zagwarantowany – środek: spór zbiorowy. Takie działanie natychmiast spotkało się z brutalną reakcją Pracodawcy. Kierownictwo rozpoczęło fabrykować zarzuty przeciwko najaktywniejszym działaczom naszego Związku w celu dyscyplinarnego – a więc nielegalnego - zwolnienia ich z pracy.
Zorganizowanie w międzyczasie przez związkowców konferencji prasowej, na której media zostały poinformowane o sytuacji pracowników w G4F, przyspieszyło tylko decyzję kierownictwa o szybkim rozwiązaniu sprawy. Problem tylko w tym, że takie działania pracodawcy są w świetle polskiego prawa nielegalne. Zarzuty, które postawione zostały związkowcom są fikcyjne, a nawet gdyby były prawdziwe, nie uprawniają do zwolnienia dyscyplinarnego. Zwolniono bowiem liderów związkowych, osoby wyznaczone do reprezentowania Związku w rozmowach z Pracodawcą, posiadających szczególną ochronę prawną wynikającą bezpośrednio z Ustawy o związkach zawodowych. Ich zwolnienie wiąże się z uzyskaniem zgody Zarządu organizacji, której są członkami, a takiej zgody Pracodawca nie uzyskał.
Informacje z pewnych źródeł pozwalają domniemywać, że Pracodawca nie zamierzał brać pod uwagę stanowiska Organizacji Międzyzakładowej, a wypowiedzenia dyscyplinarne miał przygotowane tego samego dnia, w którym wręczył związkowcom zapytania o możliwość zwolnienia dwóch działaczy.
Takie postępowanie Prezesa świadczyć może o braku jakichkolwiek przesłanek merytorycznych, na podstawie których zwolnienia można by uznać za celowe. Brak inicjatywy w zakresie dialogu ze stroną związkową uzmysławia po raz kolejny, że w Polsce „firma” traktowana jest zazwyczaj jak prywatny folwark, w którym przepisy państwowe jak i międzynarodowe nie znajdują zastosowania.
Jak już wcześniej wspomniałem, pewien dysonans wprowadzają skandynawskie korzenie firmy Group4Falck, które w żaden sposób nie współgrają z postępowaniem Zarządu duńskiego i polskiego G4F.

Jednoczcie się i zwyciężajcie !!!

Zaskoczeniem dla Zarządu G4F będzie zapewne informacja, że powyższe działania, które niewątpliwie miały na celu zastraszenie pozostałych związkowców, skutkują zupełnie odwrotnie.
Działacze oraz członkowie Organizacji Międzyzakładowej OPZZ „Konfederacja Pracy” odbyli już spotkanie, na którym ustalili ramowy plan działania, który ma wpłynąć na postępowanie kierownictwa Spółki Falck i Group 4.
Nie ujawniając szczegółów, warto zaznaczyć, że członkowie „Konfederacji Pracy” są obecni we wszystkich ważniejszych oddziałach Group4Falck w całej Polsce. Od działań Pracodawcy odróżnia ich jednak to, że działają w poszanowaniu zasad prawa. Ich celem nie jest narażanie Spółki na straty, bo odbiło by się to na szeregowych pracownikach. Z czasem jednak frustracja może wziąć górę nad rozsądkiem, a co za tym idzie rozważane są różne warianty, ze strajkiem okupacyjnym włącznie.

Gdzie podziała się skandynawska etyka biznesu?

Zgodnie z Wytycznymi Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) dotyczącymi Przedsiębiorstw Wielonarodowych, której Polska jest członkiem od 1996 roku (a Dania nawiasem mówiąc jest jednym z Państw Założycieli), 6 punkt Wprowadzenia mówi jasno: „Przykład wielu przedsiębiorstw wielonarodowych dowodzi, iż przestrzeganie wysokich standardów postępowania podmiotów gospodarczych może sprzyjać wzrostowi ekonomicznemu. Konkurencja jest obecnie bardzo silna i przedsiębiorstwa wielonarodowe stają przed szeregiem uwarunkowań prawnych, społecznych i regulacyjnych. W tym kontekście niektóre z nich mogą być narażone na pokusę zlekceważenia właściwych norm i zasad postępowania w dążeniu do uzyskania nienależnej przewagi konkurencyjnej. Uciekanie się do takich praktyk przez nielicznych może postawić pod znakiem zapytania reputację wielu i przyczynić się do wzrostu niepokoju społecznego”.
W przypadku postępowania kierownictwa Group4Falck wspomniana „ (...) pokusa zlekceważenia właściwych norm i zasad postępowania w dążeniu do uzyskania nienależnej przewagi konkurencyjnej (...)” widoczna jest gołym okiem.

Kontra OPZZ „Konfederacja Pracy”

Od dnia powzięcia decyzji Pracodawcy o zwolnieniu czołowych działaczy naszej organizacji, prowadzone są różnokierunkowe działania zmierzające do wymuszenia respektowania prawa. W powyższej sprawie kontaktowaliśmy się z Państwową Inspekcja Pracy, Głównym Inspektorem Pracy – Panią Minister Anną Hintz, Polskim Związkiem Pracodawców „OCHRONA” – którego członkiem jest w Polsce G4F.
Artykuł ten ma zapoczątkować kampanie medialną w Danii, a co za tym idzie nacisk na duński Zarząd Group4Falck.
I jest to tylko wycinek szerokiej akcji związkowej.
Jak zaznaczyłem, staramy się wykorzystać wszelkie metody, które udostępnia nam polskie i międzynarodowe prawo i to odróżnia nas od postępowania Pracodawcy. Pracodawcy, który nie widzi potrzeby konsultacji swoich decyzji z przedstawicielami pracowników, nie odpowiada na liczne zapytania związkowców, wreszcie łamie prawo zwalniając z pracy ludzi, którzy budują prestiż i markę firmy. Jest to działanie bardzo krótkowzroczne, pozbawione jakichkolwiek znamion etyki czy kultury biznesu, tak ważnych w państwach skandynawskich. Już niedługo kierownictwo Group4Falck może jednak boleśnie odczuć skutki swojej ignorancji.

Michał Baszczyński

2003-09-10