Menu główne

Nasz Region Małopolska, nr 2 (140) 2008 r.

O PRAWO DO PARTNERSTWA Rozmowa z przewodniczącym Małopolskiego Zarządu Wojewódzkiego OPZZ Konfederacja Pracy RYSZARDEM WANATEM

Redakcja: W programie działania przyjętym na lata 2006-2009 Małopolskiego Zarządu Wojewódzkiego OPZZ „Konfederacja Pracy” wyraźnie wyeksponowany został postulat przygotowania funkcyjnych działaczy związkowych do współdziałania z pracodawcami, na zasadach autentycznego partnerstwa. Co udało się osiągnąć w tej materii w roku ubiegłym?

Ryszard Wanat: Generalnie oceniamy, że współpraca naszych zakładowych organizacji związkowych z pracodawcami uległa znacznej poprawie. Współdziałanie na zasadach partnerstwa dominuje w zdecydowanej większości zakładów pracy, w których nasz związek działa. Jest to w głównej mierze wynik odpowiedzialnego, zgodnego z prawem reagowania związkowców na każdy przypadek łamania obowiązujących norm prawnych. One przecież obligują pracodawcę do współpracy z partnerem społecznym, jakim dla pracodawcy powinien być związek zawodowy. Rzecz w tym, aby każda ze stron zobowiązanych do współdziałania była do tego przekonana. Ale z tym przekonaniem po obu stronach były problemy!
Red.: Czy to oznacza, że nie było woli, czy raczej świadomości współdziałania?
RW.: Raczej chodziło o uświadamianie, aczkolwiek obowiązek współdziałania pracodawców i związków zawodowych wynika wprost z zapisów zawartych w naszej Konstytucji, a normą kierunkową w tym zakresie są postanowienia sformułowane w art. 20. W nim ustawodawca stwierdza, iż podstawę ustroju gospodarczego RP stanowi społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej, oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych. Ten zapis przesądza o potrzebie partnerskiego współdziałania pracodawców i związkowców, co znajduje rozwinięcie w unormowaniach szczegółowych kodeksu pracy oraz w Ustawie o związkach zawodowych.
Uznaliśmy, iż przekonanie o potrzebie partnerskiego współdziałania musi być doceniane i to w równej mierze - zarówno przez pracodawców jak i przez funkcyjnych działaczy związkowych. I to zrozumienie dla potrzeby partnerstwa w rozwiązywaniu wielu występujących problemów. Musieliśmy powalczyć w zakładach pracy, zwłaszcza tych, w których nasz związek powstał i rozpoczynał swoją działalność statutową. Musieliśmy chcieć i wiedzieć - jak udowadniać pracodawcy odpowiednim działaniem, że nasz związek potrafi być gwarantem spokoju społecznego w zakładzie pracy.
Ale często ceną za tak odpowiedzialne podejście zarządów naszych zakładowych organizacji związkowych do roli partnera społecznego było domaganie się partnerskiego traktowania nas przez pracodawców.
Red.: Powiodła się taka taktyka?
RW.: Trzeba przyznać, że potyczki o partnerstwo zakończyły się generalnie naszym sukcesem. Z nieukrywaną satysfakcją muszę stwierdzić, że jest to wyniki prowadzonej przez MZW działalności szkoleniowej. Jest to także rezultat częstych roboczych kontaktów ze związkowym radcą prawnym. Procentuje również wymiana doświadczeń, z której korzystają przewodniczący zakładowych organizacji uczestniczący w organizowanych co kwartał posiedzeniach władz wojewódzkich naszego związku. To sprzyja podnoszeniu kultury pracy organizacyjnej i przyspiesza procesy integracyjne wśród działaczy. Publikacje zawarte w naszym związkowym biuletynie Nasz Region Małopolska, spełniają także ważną rolę w upowszechnianiu inicjatyw i podnoszeniu poziomu znajomości prawa.
Red.: A najbardziej rażące przykłady braku współdziałania ze strony pracodawców?

 R.W.: Nie jestem skory do piętnowania tego rodzaju postępowania na łamach naszego pisma. Ale uogólniając powiem: stosowane formy naszego związkowego sprzeciwu wobec naruszania obowiązujących norm prawnych, były, są i będą bardzo zróżnicowane, ale zawsze adekwatne do powodu, który tę naszą związkową interwencję wywołał. Takie podejście wypływa z dobrej znajomości obowiązującego prawa u naszych działaczy. Świadczy także o kompetencjach strony związkowej, albowiem zawsze trzeba odwołać się do naruszonego prawa czy zasad współżycia społecznego. Trzeba wnikliwie zapoznać się z uzasadnieniem decyzji podjętej przez pracodawcę i obiektywnie ją ocenić. Tutaj bowiem najczęściej można znaleźć szansę na uzasadnienie wniesionego sprzeciwu. Dzięki temu odpowiedzialna uzasadniona związkowa argumentacja dociera do pracodawcy. Często doprowadza, w wyniku negocjacji, do postulowanych przez związkowców rozstrzygnięć - czyli korekt lub zmian decyzji.
Takie merytoryczne działania przekonują nawet bardzo niechętnych do współdziałania pracodawców, którzy z natury są nieprzyjaźnie nastawieni do związków zawodowych od czasu ich powstania. Przekonują, że współdziałanie z poważnie traktowanym partnerem społecznym - jakim jest organizacja związkowa w zakładzie, może być skuteczną gwarancją zachowania spokoju społecznego i dobrze służyć firmie.
Jeżeli natomiast związkowe argumenty i uruchamiane formy uzasadnionego sprzeciwu czy żądania domagające się partnerskiego traktowania przez pracodawcę, są uporczywie lekceważone - co oznacza łamanie obowiązujących norm prawnych - sięgamy po pomoc do Państwowej Inspekcji Pracy czy organów prokuratury.
Potrafimy także skutecznie bronić przed sądami pracy praw pracowniczych i związkowych naruszanych przez pracodawcę. I w tym przypadku odnieśliśmy w roku 2007 spore sukcesy. Jestem przekonany, że „trzymanie tego kursu” okaże się równie skuteczne w roku 2008.
Red.: Redakcja, dziękując za rozmowę życzy spełnienia tych oczekiwań.

rozmawiała: Bronisława Kufel-Włodkowa
Nasz Region Małopolska, nr 2 (140) 2008 r.

2008-03-18