Jesteś tutaj:
Dwie transformacje - mówi Piotr OstrowskiPrzed nami wciąż dużo pracy - z Piotrem OSTROWSKIM, doktorem nauk humanistycznych, ekspertem w dziedzinie związków zawodowych, sekretarzem ZK OPZZ „Konfederacja Pracy” rozmawia Wojciech Figiel
Minęło 20 lat od przemian ustrojowych. Jak zmieniła się przez ten czas pozycja związków zawodowych?
W okresie przełomu „Solidarność” i OPZZ liczyły sobie każde po 4 miliony członków. Baza członkowska na początku okresu przemian z pewnością więc była większa, a co za tym idzie - większe były, możliwości działania. Przez ponad dekadę związki zaniedbały kwestie organizacji i rekrutacji. Dlatego teraz są dużo słabsze. Spadło też poparcie społeczne dla związków, chociaż ostatnio zauważamy ponowny, systematyczny jego wzrost. W styczniu tego roku, tuż po protestach związanych z emeryturami pomostowymi, CBOS opublikował badania, które wskazywały, że osoby młode - od I8 do 35 roku życia - najbardziej pozytywnie odbierają związki zawodowe.
Jakie są przyczyny kłopotów związków zawodowych?
Jest ich bardzo wiele. Możemy podzielić je na przyczyny zewnętrzne, niezależne od związków zawodowych. Istnieją jednak również przyczyny wewnętrzne, specyficzne dla polskiego ruchu pracowniczego. Do tej pierwszej kategorii zaliczamy procesy globalizacyjne, na które składa się prywatyzacja, czy stosowanie outsourcingu (czyli zlecanie pewnych funkcji przedsiębiorstwa prywatnym spółkom zewnętrznym). Wszystko to powoduje, że pracownicy są podzieleni, trudniej im założyć związki zawodowe, trudniej też im się utrzymać. Na to nakłada się dążenie do deregulacji kodeksu pracy i szerzej stosunków pracy, powiększanie się szarej strefy... Są to tendencje ogólnoświatowe, być może wyraźniej zaznaczające się w naszym regionie, ale obecne również na Zachodzie. Są też i specyficzne, właściwe dla Polski problemy związków zawodowych. Ich struktura była bardziej dostosowana do innego systemu pracy, w literaturze ten system nazywa się systemem fordystycznym - duże zakłady pracy, o produkcji taśmowej. Strukturalnie, a może też i mentalnie, związki nie były przygotowane na zmianę, która nastąpiła w latach 80-tych i 90-tych - przejścia z fordystycznego do postfordystycznego sposobu produkcji. Reakcja związków była więc bardzo opóźniona. W tej chwili próbują one odpowiadać na nowe wyzwania, dostosowywać swoje struktury i opracowywać programy rekrutacji oraz organizacji członków w tych sektorach, które dotychczas były nieuzwiązkowione, trudne do uzwiązkowienia, bądź też w ogóle nie były przedmiotem zainteresowania związków. Do niedawna związki bowiem skupiały się na wielkich zakładach pracy. Przed nami dużo ciężkiej pracy. W dalszym ciągu trudno jest założyć związek zawodowy w sektorze prywatnym oraz małych i średnich przedsiębiorstwach. Wysiłki są podejmowane. I mimo że nie ma spektakularnych rezultatów, to ważne, że o problemie zaczęto w ogóle myśleć.
Transformacja ustrojowa rozpoczęła się od wyrzucenia z pracy prawie dwóch milionów ludzi. Podkopało to bazę związkową. Czy centrale podjęły walkę ze zjawiskiem bezrobocia i czy była ona skuteczna?
Niestety związki nie zrobiły w tej sprawie dużo. Nawet gdy mówiły o tym, że bezrobocie jest największym problemem społecznym, to niestety nie zrobiły na tyle znaczącego ruchu, by bezrobocie zaczęło spadać. Nie zapominajmy, że w opinii wielu działaczy bezrobotni nie są bazą związkową, która powinna się ograniczać do zatrudnionych i to tylko w „tradycyjnych” dla związków sektorach.
A jak związki poradziły sobie z innymi wyzwaniami, takimi jak zmiana modelu produkcyjnego?
Uważam, że nadal jest to bardzo duży problem dla związków zawodowych w Polsce. Do tej pory prym w podejmowaniu takich działań wiodły „Solidarność” oraz OPZZ Konfederacja Pracy. Daleko za nimi znalazł się OPZZ, ze względu na swoją strukturę. Nie widać jednak spektakularnych efektów wszystkich tych działań. Zatrzymała się tendencja spadkowa uzwiązkowienia, ale samego trendu nie udało się odwrócić. Jak do tej pory nie wynaleziono skutecznej metody na uzwiązkowienie osób w małych, czy średnich firmach. Dlaczego? Do założenia organizacji zakładowej potrzeba 10 osób, w związku z tym firmy do około 20 pracowników są kompletnie nieuzwiązkowione, bo rzadko kiedy zdarza się, by 100% załogi należało do związku. Oczywiście - istnieje instytucja organizacji międzyzakładowych, ale założyć taką organizację jest bardzo trudno, ze względu na odmienne interesy pracowników, brak więzi i zaufania między nimi etc. Do zaniedbania tego problemu przyczyniły się związki zawodowe, które zignorowały zachodzące przemiany. W sytuacji powiększającego się sektora prywatnych i małych firm związki powinny walczyć o możliwość organizowania się właśnie tam. Tymczasem zamiast tego wyrażono zgodę na wprowadzenie zapisu ustalającego minimalną wielkość organizacji zakładowej na 10 członków, co de facto było wyrokiem śmierci dla pracowników chcących zakładać związki w małych przedsiębiorstwach. Przypomnę, że Konfederacja Pracy aż do zmian w Ustawie o związkach zawodowych z 2002 r. wprowadzających to obostrzenie miała instytucję koła związkowego. Aby je założyć wystarczyło nawet 3 osoby. To statuty związkowe określały od iłu członków będzie można korzystać z uprawnień związkowych.
Od dwudziestu lat trwa nieprzerwana ofensywa mediów przeciwko związkom zawodowym. Jaka jest skuteczność związków w przeciwdziałaniu jej?
To, z czym mamy w tej chwili do czynienia nie można nazwać inaczej, jak potworna nagonka. Absolutnie pozbawiona argumentów merytorycznych i pieniacka... Dziennikarze mediów głównego nurtu często mówią o związkowym „pieniactwie”. Określenie to bardziej odpowiada ich własnej postawie. Oburzające jest to zacietrzewienie w atakowaniu ludzi pracy, którzy legalnymi sposobami domagają się przestrzegania należnych im praw. Moim zdaniem dziennikarze szukają w ten sposób taniej sensacji. Dlaczego pojawiają się relacje z bijatyk ulicznych, strajków, czy zamieszek, ale nie ma relacji z zawarcia porozumienia, czy podpisania układu zbiorowego. Pogoń za sensacją jest problemem nie tylko związków zawodowych, ale całego społeczeństwa. Brakuje też dziennikarzy, którzy znaliby się na problematyce związków zawodowych. Trzeba poświęcić sporo czasu na zaznajomienie się np. z Ustawą o związkach zawodowych, żeby potem nie wypisywać bredni podsuwanych przez biznes bądź liberalnych polityków. Niestety nic nie zapowiada, by media głównego nurtu zmieniły swoje postępowanie.
OPZZ wielokrotnie przesyła prośby o sprostowania i cytuje swoje argumenty. Warto czytać Kroniki Związkowe oraz „Nowy Tygodnik Popularny”, aby dowiedzieć się, że związki zawodowe mają inną twarz. Działalność związków zawodowych przynosi bowiem korzyści załodze, związkom jako takim, ale też i całemu przedsiębiorstwu. Niszczenie związków zawodowych do niczego nie prowadzi.
Jakie są więc perspektywy na rozwój związków zawodowych?
Jak już mówiłem, zwłaszcza młodzi ludzie są skłonni zaufać związkom. To olbrzymi potencjał, który związki zawodowe muszą dostrzec i wykorzystać. Jeżeli tego nie zrobią, to młode pokolenie nie będzie ufało już chyba nikomu. Przed nami wciąż dużo pracy - nie możemy ani na chwilę spoczywać na laurach. Trzeba cały czas działać!
Rozmowa została opublikowana w "Nowym Tygodniku Popularnym" nr 22-23(1264-1265)/2009
2009-06-17

![[Jak założyć związek zawodowy]](i/panel_jak-zalozyc-zwiazek.png)
![[Prawo pracy]](i/panel_prawo-pracy.png)
