Menu główne

Bronisława Włodkowa

W Skawinie związkowcy wygrali

W październiku 2000 roku Rada Miejska w Skawinie postanowiła zlikwidować Miejską Przychodnię Zdrowia, ograniczyć zakres podstawowych zadań Zespołu Lecznictwa Otwartego i wyrzucić część pracowników na bruk.
Z tymi postanowieniami nie chcieli się zgodzić związkowcy z Konfederacji Pracy.
Rozpoczęli walkę. Przewodniczący Kazimierz Stankiewicz nie poddawał się presji tych, którzy twierdzili, że "nic nie można zrobić", "to się nie uda". Nie chciał pogodzić się z tym, że ludzie bezprawnie zostali zwolnieni z pracy. Namawiał do składania pozwów w Sądzie Pracy.
Ogólnopolski Pracowniczy Związek Zawodowy "Konfederacja Pracy" w Zakładzie Lecznictwa Otwartego w Skawinie złożył do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na podjętą decyzję Rady Miejskiej.
Po rozpoznaniu sprawy 4 czerwca 2001 roku Sąd orzekł NIEWAŻNOŚĆ ZASKARŻONEJ UCHWAŁY!
W uzasadnieniu wyroku czytamy:
W ocenie Sądu deklaracja zaskarżonej uchwały o tym, że ograniczenie świadczeń nie może ograniczyć dostępności warunków udzielania i jakości świadczeń zdrowotnych nie jest prawidłowym wykonaniem delegacji ustawowej. Jest to zaledwie powtórzenie postulatu ustawowego bez jego konkretyzacji, bez stworzenia prawnych gwarancji, że wspomniane pogorszenie nie nastąpi.
Również ustalenie w zaskarżonej uchwale, że część zadań Zespołu Lecznictwa Otwartego przyjmą grupowe praktyki lekarskie, które z dniem 1 stycznia 2001 r. zawrą stosowne kontrakty z Małopolską Kasą Chorych w Krakowie lub staną się stroną takiego kontraktu w drodze cesji praw i obowiązków - nie stanowi prawidłowej realizacji art. 43 ust. 1 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.
Jeżeli Rada Miejska zadecydowała o zespołu Lecznictwa Otwartego, to w tej samej uchwale była zobowiązana do określenia "sposobu i formy zapewnienia osobom korzystającym z oznaczonych rodzajów świadczeń zdrowotnych likwidowanego zakładu dalsze, nieprzerwane udzielanie takich świadczeń bez istotnego ograniczania ich dostępności, warunków udzielania i jakości". Nie można mówić o zabezpieczeniu "nieprzerwanego udzielania świadczeń", jeśli uchwała odsyła do bliżej nieokreślonych "grupowych praktyk lekarskich", które w momencie podejmowania uchwały do niczego się jeszcze nie zobowiązały.
W uchwale mówi się o tym, że "praktyki te zawrą stosowne kontrakty z Małopolską Kasą Chorych w Krakowie lub staną się stroną takiego kontraktu w drodze cesji praw i obowiązków". Jest to wypowiedź o zdarzeniach przyszłych, a więc z natury rzeczy niepewnych, które w ogóle nie muszą mieć miejsca. Z tekstu zaskarżonej uchwały absolutnie nie wynika żaden obowiązek owych "grupowych praktyk lekarskich". Rada w swej uchwale nie gwarantuje, że takie umowy zostaną zawarte. Rada nie twierdzi, że dysponuje kompetencjami do powołania do życia takich grup.
Tym samym nie został spełniony ustawowy wymóg połączenia likwidacji z gwarancjami kontynuowania usług. Tym samym zaskarżona uchwała jest sprzeczna z art. 43 st. 1 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. To zaś skutkuje nieważnością zaskarżonej uchwały na zasadzie art. 79 ust. 1 zd. 1 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym.
Z tego też powodu Naczelny Sąd Administracyjny orzekł jak w sentencji na podstawie art. 24 ust. 1 i art. 53 ust. 2 ustawy z dnia 11 maja 1995 r. o Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Związkowcy z "Konfederacji Pracy" cieszą się, że Sąd okazał się sprawiedliwy. Jednak radość z wygranej sprawy jest połowiczna. Bo co się stało, łatwo się nie odstanie.
Majątek Zespołu Lecznictwa Otwartego przeszedł bowiem w prywatne ręce "za parę groszy". Dyrektor ZLO, który się zrobił prezesem prywatnej spółki i przejął kontrakty z Kasy Chorych wydaje się być daje poza prawem.
Czy jest możliwość powrotu do normalności w Zespole Lecznictwa Otwartego? Kto zadośćuczyni zwo0lnionym pracownikom, czy tym "przejętym" przez powstałą spółkę, którzy wiele na tym "przejęciu" stracili?
I pytanie, które nurtuje związkowców: kto w Skawinie poniesie odpowiedzialność za bezprawną likwidację ZLO?
Czy wyrok Sądu będzie tylko kartką papieru, czy w naszym państwie jeszcze można wierzyć w funkcjonowanie prawa?
Mamy nadzieję, że związkowcy na te pytania otrzymają konkretne odpowiedzi, które potwierdzą konkretne fakty.
Bronisława Włodkowa
"Nasz Region" nr 8-9/2001, pismo Małopolskiej RW OPZZ

2001-10-04